TOP 3 Kosmetyki do mycia

Czym się myć – oto jest pytanie!

Kosmetyki do mycia twarzy i ciała to dla mnie istotna sprawa – mało, że używam ich kilka razy dziennie, to jeszcze moja skóra ma dosyć specyficzne, aczkolwiek często spotykane wymagania. Moja cera jest wybitnie mieszana, z silną nadprodukcją sebum i skłonnością do zaskórników w strefie T, oraz wrażliwymi i naczynkowymi policzkami z tendencją do przesuszeń – niesamowicie wymagająca w pielęgnacji. Zaś skórę na ciele mam wybitnie suchą i skłonną do miejscowych podrażnień, co jest szczególnie uciążliwe w zimie, gdy grzeją kaloryfery, a na dworze… wiadomo. Jesień w pełni, zrobiło się chłodniej, co skłoniło mnie do powrotu do moich ulubionych produktów do mycia, które mają kilka wspólnych cech:

  • silnie oczyszczają – potrzebuje tego szczególnie moja skóra twarzy
  • nie wysuszają skóry
  • nie wywołują podrażnień
  • mają dodatkowe zalety pielęgnacyjne

 

Mydło z Aleppo

Mój hit kosmetyczny wszechczasów, bez którego nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji. Odkryłam je kilka lat temu dzięki blogowi Aliny Rose i od tamtej pory się z nimi nie rozstaję – mydła Alep lub mydła z Aleppo, kocham, kocham, kocham jak mówi Kora. Zdradzam je raz na jakiś czas, zwykle z jakimiś nowościami typu naturalne żele do mycia twarzy, ale są to jedynie chwilowe skoki w bok i zawsze wracam skruszona do jedynej słusznej opcji.

O mydle z Aleppo napisano już chyba wszystko, ale gwoli przypomnienia parę słów o jego składzie. To produkt naturalny, produkowany według starożytnej receptury, tradycyjnie w Syrii. Składa się głównie oliwy z oliwek i oleju laurowego w różnych stężeniach – najpopularniejsze to 5%, 25% i 40%. Występuje także z dodatkiem innych naturalnych składników, jak inne oleje roślinne, glinki lub olejki eteryczne. Moim ulubionym jest mydło o 40% zawartości oleju laurowego, ale lubię też bardzo mydło z czarnuszką – oba dostępne TU>>>

IMG_8277

Czym mnie przekonuje? Skutecznością i łagodnością. Żaden produkt do mycia nie zapewnił mi tak dogłębnego oczyszczenia porów, które mają ogromną skłonność do blokowania się, żaden nie dał tego specyficznego uczucia „skrzypiącej” czystości skóry. Jednocześnie, jest to jeden z nielicznych kosmetyków, który nigdy nie powoduje u mnie wysuszenia czy podrażnienia skóry. Ma jeszcze jedną fajną cechę – czasem zostawiam namydloną twarz na dwie minuty, zanim zmyję i uzyskuję w ten sposób efekt enzymatycznego peelingu, skóra jest niesamowicie gładka i czysta.

Żeby nie było za słodko, mydło z Aleppo ma też dwie wady. Pierwsza to jego specyficzny, ziołowy, czy może raczej „roślinny” zapach – na początku lekko odstręczający, jednak teraz właściwie go lubię. Kojarzy mi się przyjemnie z czystością i nie przeszkadza zupełnie. Nie utrzymuje się też na skórze. Druga nieprzyjemna rzecz – mydło z Aleppo ooookropnie szypie w oczy! Trzeba uważać z nim w tych oczu i pod żadnym pozorem nie zmywać nim makijażu oczu!

Mydło marsylskie

Moja sucha skóra ciała wymaga niestety odstawienia wszelkich drogeryjnych żeli pod prysznic z SLS/SLES, które powodują ogromny dyskomfort po kąpieli – skóra staje się ściągnięta i łuszcząca. Dlatego szukam zawsze naturalnych produktów myjących, ale ponieważ lubię, żeby mi pachniało przyjemnie, od kilku lat z mojej łazienki nie znikają mydła marsylskie.

  • Po pierwsze – myją
  • Po drugie – nie wysuszają skóry
  • Po trzecie – występują w milionie pięknych zapachów

IMG_8275

Moje ulubione ostatnio to Mięta i Melisa oraz Werbena – świetne, świeże zapachy oraz Hibiskus – niesamowity, ciepły zapach hibiskusowej herbatki. Polubię się też chyba z Pomarańczą z Cynamonem zwłaszcza w zimowe wieczory. Tutaj zobaczycie,  w jakich jeszcze wersjach można je dostać.

 Czarne Mydło – Savon Noir

Kolejny kultowy już produkt naturalny. Ponieważ moja skóra łatwo ulega podrażnieniom, unikam peelingów mechanicznych, bo po prostu, z niewielkimi wyjątkami, mi nie służą. Ta ciemna pasta z oliwek ma niezwykłe właściwości złuszczające naskórek – wystarczy nałożyć je na wilgotną skórę, po chwili przetrzeć szorstką rękawicą i spłukać. Efekt zabiegu zobaczymy za chwilę na brzegach wanny – masa złuszczonego naskórka, wygląda obrzydliwie, ale to nieważne, jesteśmy pod wrażeniem skuteczności! Raz na tydzień pozycja obowiązkowa – gwarantowana gładka, odprężona skóra, która wchłonie dowolny olejek lub masło jak gąbka. Ostatnio bardzo polubiłam nową u mnie wersję savon noir – z dodatkiem ekstraktu eukaliptusowego. 

IMG_8270

 

To moje ulubione kosmetyki myjące – z przyczyn,  o których wyżej, nie mogę używać zwykłych, drogeryjnych żeli  i mydeł, więc te produkty naturalne po prostu się u mnie sprawdzają. A co się sprawdza u Was? Dajcie znać jacy są Wasi faworyci.

 

 

 

3 Comments
  • Srebrola
    Luty 5, 2015

    Też jestem fanką mydła Aleppo i czarnego mydła, od jakiegoś czasu stale goszczą w mojej łazience. Mam zarówno wersję w kostce, jak i 40% Aleppo w płynie, bardzo wygodne w użyciu. Czasami podkradam kosmetyki myjące mojego malucha, aktualnie Weledy. Do popularnych drogeryjnych żeli w ogóle mnie nie ciągnie, wyjątek robię jedynie niekiedy dla tych o formule olejku. Mydeł marsylskich jeszcze nie miałam, ale muszę w końcu je wypróbować.

    • admin
      Luty 20, 2015

      :-) w moim przypadku mydła marsylskie zaspokajają dziewczyńską słabość do kolorowych i pachnących kosmetyków, o co w przypadku naturalnych produktów niełatwo :-)

  • www.hairmasticinfo.pl
    Sierpień 8, 2015

    Ciekawie przedstawiony temat. Bardzo dobry post!

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *