Sleek Make Up – przegląd palet

Paletki Sleek’a to jeden z kultowych już produktów do makijażu, używany zarówno przez amatorki jak i profesjonalne wizażystki. Napisano już wiele o ich świetnej jakości i pewnie jeszcze wiele zostanie napisane, bo Sleek nie próżnuje i co chwilę wypuszcza nowe „niby” limitowane edycje palety I-Divine – piszę, że to „niby” limitki, bo właściwie każdą wersję można potem w dowolnym momencie dostać bez problemu w sieci. Dziś parę słów o moim zbiorze paletek Sleek’a i oczywiście o moich ulubieńcach.

O co chodzi z paletkami Sleek?

Jakiś czas temu moda na paletki Sleek w sieci była naprawdę wszechobecna – biorąc pod uwagę ogrom pozytywnych opinii na ich temat, uległam jej i ja. Mogę powiedzieć jedno – nie żałuję, ale jak we wszystkim i tutaj wskazany jest rozsądek. W tej chwili wydaje się, że szał na Sleek’a lekko ostygł, pojawiła się również na polskim rynku konkurencyjna firma produkująca ciekawe kosmetyki do makijażu, działająca w sieci (tak – będzie post o ich produktach i porównanie). Jednak jakość tych palet nie pozostawia wiele wątpliwości, gdyż okazuje się, że cała ta sława jest w pełni zasłużona.

Gdybym chciała wypunktować główne cechy tych palet, byłyby to:

  • silna pigmentacja – bardzo mocna w przypadku cieni ciemnych i trochę gorsza w przypadku niektórych jasnych matów, gdzie zdarzają się słabsze egzemplarze
  • bardzo udane zestawienia kolorystyczne – większość paletek są unikalne kolory cieni, o wykończeniach lub odcieniach we wcześniejszych nie spotykane, każdą paletą można stworzyć kompletny makijaż oraz nieskończoną ilość różnych makijaży
  • kompaktowa forma – zgrabne, niewielkie opakowanie z dużym lusterkiem, w którym naprawdę można się umalować i 12 cieni o wielkości dwudziestogroszówek (tak! to zaleta – przy takiej ilości kolorów , nikt nie jest w stanie zużyć dużego cienia, a przecież nie są wieczne)
  • łatwość aplikacji – wszystkie bardzo łatwo aplikują się na powiekę dowolnym narzędziem: pędzlem, pacynką czy palcem
  • specyficzna konsystencja cieni połyskujących – są miękkie, wręcz kremowe, dają cudowny efekt tafli na powiece
  • cienie matowe potrafią się dosyć mocno osypywać – każdorazowo konieczne jest strzepnięcie pędzla przed aplikacją na powiekę, ale to oczywiście kwestia wprawy

 Moja kolekcja paletek

Oto mój zbiór. Zdjęcia robione bez lampy w świetle dziennym, kolorystyka bardzo odpowiadająca rzeczywistości.

IMG_8285

I jeszcze zdjęcia trójkami:

IMG_8287

IMG_8288
IMG_8291

 

Moi ulubieńcy

Jak widać po zużyciu, do moich ulubionych paletek należą: Oh So Special i Storm. Albo jednej, albo drugiej używam właściwie codziennie. W Storm są moje ukochane kolory połyskujących, kremowe cieni, zaś w Oh So Special moi faworyci to przepięknie podkreślające niebieską tęczówkę matowe łososiowe róże i dwa śliczne, połyskujące rose gold o różnej temperaturze. W obu są także niezwykle przydatne do roztarcia linii załamania, przejściowe kolory cielistych brązów i beży.  Trzecim ulubieńcem zarówno do akcentowania dziennego, ale w szczególności do wieczorowego makijażu jest Ultra Mattes V2 Darks, do której wracam zawsze w szczególności jesienią – niezwykle piękny granat, śliwka i butelkowa morska zieleń, jakiej nigdzie nie spotkałam. No dobra.. jeszcze muszę wspomnieć o Acid i jej pięknych neonach, przydają się przy sesjach zdjęciowych i kolorowych akcentach w letnich makijażach.

Jeśli miałabym natomiast wskazać paletkę, której kolory są najbardziej wyjątkowe i budzi największy mój zachwyt to jest to zdecydowanie Garden of Eden – nigdy nie byłam entuzjastką zieleni na powiekach, ale te są naprawdę unikalne, a górny rząd po prostu jest wybitny jeśli chodzi o kolorystykę.

Nigdy natomiast nie mogłam zrozumieć wielkiej popularności i zachwytów nad Au Naturel – jak dla mnie wielka przeciętność, może dwa odcienie lubię naprawdę, reszta wygląda według mnie w makijażu buro i smętnie. Jakoś tak „brudno”. Oczywiście są tam cienie, które przydają się zawsze, ale nic bez czego nie mogłabym żyć. Przeżyłabym też spokojnie bez Shangri La Supreme, która jakoś niespecjalnie mnie przekonuje i nie udało mi się jeszcze stworzyć ciekawego makijażu z wykorzystaniem tej kompozycji kolorów.

Jakie są Wasze ulubione i nieulubione „Sleeki”? A może zainteresowała Was któraś z moich? Dajcie znać w komentarzu, jeśli potrzebujecie swatch’y.

 

5 Comments
  • Milena
    Listopad 9, 2014

    Super art. Gratuluje

  • admin
    Luty 20, 2015

    dzięki! :-)

  • Paulina
    Listopad 2, 2015

    Ma Pani tak dużo paletek cieni, chciałam się zapytać jak długo będą Pani służyć? Czy jest jakaś data ważności? Do kiedy można je używać?

    • admin
      Listopad 11, 2015

      Rzeczywiście sporo, jednak w przypadku kosmetyków kolorowych – tak dużego wyboru kolorystycznego i przystępnych cen – przyjęłam zasadę, że kosmetyków do makijażu, oprócz podkładów, korektorów i maskar itd. w wielu przypadkach nie da się zużyć do końca :-) Jakkolwiek maluję profesjonalnie i tak cieni do powiek nie udaje mi się zużywać na bieżąco. Jeśli chodzi o termin przydatności – w przypadku cieni jest to zwykle około 2-3 lat, jednak warto obserwować w trakcie użytkowania, czy nie zmieniają swoich właściwości (konsystencji, zapachu) – jeśli tak, wyrzucam bezzwłocznie :-) Duże znaczenie przy używaniu cieni ma odpowiednia higiena kosmetyku, bo bakterie przenoszone pędzlem ze skóry na pewno przyczyniają się do skrócenia ich przydatności do używania.

  • rolety zewnętrzne kraków
    Czerwiec 15, 2016

    Jestem pod głębokim wrażeniem wpisu, jest świetny ;
    )

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *