Nowości z Makeup Revolution – pierwsze wrażenia

 

Marka Makeup Revolution pojawiła się na polskim rynku jakieś pół roku temu – tu ciekawostka, jej producentem jest firma, która wypuściła na rynek markę Makeup Academy (MUA) znaną np. z paletek 12 cieni.  W sieci jest mnóstwo pozytywnych opinii na temat tych kosmetyków, są chwalone za świetną jakość w rewelacyjnej cenie, więc nie mogłam przejść obok nich obojętnie – odkąd pojawiły się w TopDrogeria.pl, postanowiłam je przetestować na własnej skórze.

Duplikaty kosmetyków selektywnych?

Pierwszą rzeczą, która przychodzi do głowy, gdy widzi się produkty MUR, to: skąd ja to znam? Oczywiste jest, że marka wypuszcza kosmetyki bardzo mocno inspirowane górnopółkowymi produktami marek selektywnych, których cena stanowi niewielki ułamek ceny oryginału. Trzeba też przyznać, że są to bardzo udane „inspiracje” – zarówno kolorystycznie, jak i jakościowo.

mur

 

Wybrałam kilka produktów, które bardzo spodobały mi się już na pierwszy rzut oka – paletę Iconic 3 i Death by Chocolate, o których dziś napiszę, serduszkowy róż i rozświetlacz, oraz metaliczne cienie – folie. Skusiłam się też na pomadkę Happy Girl, i matowy lakier do ust Velvet Lip Laquer, które okazały się hitami, ale o nich później :-).

Paleta cieni Death by Chocolate

Moją uwagę przyciągnęło na początku świetne opakowanie – solidna kasetka z porządnego plastiku z wielkim lustrem. Kolorystyka cieni jest z gatunku „neutralnych”, zawiera kolory, które przydadzą się naprawdę każdemu. Wielką zaletą są dwa duże cienie w jasnych odcieniach beżu – jeden matowy, idealny do rozświetlenia łuku brwiowego, drugi połyskujący, w kolorze szampana. Zawsze takie kolory najszybciej się kończą w paletach, więc to świetny pomysł, aby były w większej pojemności.

IMG_8309

IMG_8313 IMG_8316

Paletka zawiera 5 cieni matowych i 11 cieni połyskujących. Po pierwszych próbach muszę powiedzieć, że cienie są wysokiej jakości: mają świetną, miękką konsystencję, są jedwabiste w dotyku. Dobrze się je aplikuje na powiekę, bez problemu łączą się ze sobą, długo się utrzymują – bez bazy trzymają się u mnie zdecydowanie lepiej niż przyzwoity bardzo w tej kwestii Sleek. Podsumowując – naprawdę doskonała paletka, nie mam do niej uwag, oprócz takiej, że ze dwóch czy trzech kolorów pewnie nie będę używać zbyt często. Ale za to ma też kilka naprawdę unikalnych, na przykład pudrowy „Lick Me”, bez którego nie mogę teraz żyć :-). Paletka jest dostępna TUTAJ>>>

Paleta cieni ICONIC 3

Ta paletka urzekła mnie przede wszysytkim swoją kolorystyką. Marzyłam o Naked 3, ale jakoś nigdy się nie zdecydowałam. A ponieważ ICONIC 3 jest idealnym prawie odzwierciedleniem odcieni Naked 3, nie mogłam nie spróbować.

IMG_8321 IMG_8324

 

Moje pierwsze wrażenie było następujące – wow, co za piękne, twarzowe kolory. Szczególnie dla mnie, gdyż podkreślają wspaniale niebieską tęczówkę. Jakościowo ta paleta ustępuje odrobinę Death by Chocolate, ale cienie są naprawdę niekiepskie, szczególnie na dobrej bazie. Świetna pozycja dla początkujących, zawierająca zarówno cienie matowe, jak i satynowe, oraz połyskujące. Denerwuje mnie trochę podłużny kształt cieni, bo trudno się je nakłada na pędzel. Opakowanie też jest trochę mniej eleganckie niż „czekoladka”, no i nie zawiera lusterka.

Ostatnio to moja ulubiona pozycja do codziennego makijażu, bo mam tu wszystko co potrzebne do „zrobienia oka”. Są w tej palecie odcienie, które mnie zachwycają – szczególnie matowe, czwarty i siódmy. Przepiękny piąty, połyskująca śliwka, niestety nadaje moim oczom zmęczony wygląd – szkoda, bo kolor wyjątkowy. Będę go używać w detalach. Biorąc pod uwagę niską cenę, uważam że jest to paleta zdecydowanie warta zakupu – można ją znaleźć TUTAJ>>>

No Comments Yet.

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *